Studio naszego radia i mata wygłuszająca

mata wygłuszająca

Pamiętam, jak pierwszy raz widziałam profesjonalne studio. Było to na wycieczce z moją klasą w gimnazjum. Pojechaliśmy do Poznania i mieliśmy okazję wejść do budynku wynajmowanego przez znane radio. Siedział tam bardzo miły pan, który oprowadził nas po wszystkich pomieszczeniach. Najciekawsze było to, że każdą ścianę pokrywała pianka wygłuszająca. Bardzo mi się podobała – była czarna i mięciutka, tworzyła niesamowity klimat wtajemniczenia.

Mata wygłuszająca była atrakcyjna

mata wygłuszającaW miejscu, w którym nagrywano głos, były nowoczesne panele akustyczne. Ten pan z radia kazał nam chwilę zaczekać, po czym przeszedł przez pewne drzwi i widzieliśmy go już tylko przez szybę przedzielającą te dwa pomieszczenia. Mówił coś do mikrofonu tym swoim głębokim, radiowym głosem, a my staliśmy zasłuchani. Mata akustyczna spodobała się wszystkim i była rzeczą, którą najlepiej zapamiętaliśmy z całej wycieczki. W końcu tania mata wygłuszająca jest ciekawsza niż to, co robiliśmy później. Pojechaliśmy do zoo, ale wcale nie cieszy mnie już wizyta w takich miejscach. Może dlatego, że prawie co roku nasze wycieczki ograniczają się do wyjazdów do kina, zoo albo aquaparku. To już nie jest ciekawe. Wolałabym pojechać w jakieś nieodkryte jeszcze przez nas miejsca, może gdzieś dalej niż te siedemdziesiąt kilometrów od naszego miasta. Wiem, że jeżdżenie w bardziej wymagające miejsca – na przykład w góry, pochodzić po szlaku – byłoby trudne z tak dużą grupą osób. Tym bardziej, że w gimnazjum dzieci często robią głupie rzeczy i nie myślą wcale o ich konsekwencjach. O ile dobrze pamiętam, nieco ciekawsze wycieczki zaczęły się dla mnie dopiero w latach licealnych.

Może właśnie dlatego, że byliśmy już trochę dojrzalsi i bardziej zdyscyplinowani, choć wciąż byliśmy dziećmi i lubiliśmy robić ryzykowne rzeczy. Ale miało to chyba inny wymiar. Jak teraz o tym myślę, to żałuję, że nie pojechaliśmy w tyle miejsc – ale zaraz potem sobie przypominam, że teraz mogę tam pojechać sama, bo jestem dorosła. A to będzie lepsze niż spacer z rozwrzeszczaną zgrają dzieci.